14 stycznia pisałem o tym, że częstochowski PKS nie spełnia oczekiwań pasażerów, którzy skarżą się na wypadanie kursów. I mają rację, co przyznał sam prezes PKS, że jego firma nie do końca wywiązuje się z umowy. Mimo zapewnień, że są to przejściowe kłopoty, pasażerowie nadal skarżą na usługi przewozowe. Na początku stycznia burmistrz Blachowni czterokrotnie próbowała się umówić z Panem prezesem. Chodziło bowiem o podpisanie aneksu do umowy. Niestety za każdy razem był on nieuchwytny. Szef Zarządu PKS tylko raz zadzwonił, i to w środę, wtedy gdy burmistrz akurat przyjmowała interesantów. Potem znowu szef spółki był niedostępny. Zatem nie doszło do konkretnego spotkania dwóch stron, a aneksowana umowa została przysłana pocztą.

Prezes PKS nie miał czasu dla władz Gminy, za to miał czas na przekazanie panu G. z Cisia planu, podkreślam planu, rozkładu jazdy, jaki może obowiązywać od 1 marca PKS. Zachowanie co najmniej nierozumiałe, bo pan G. taki rozkład wykorzystuje jako straszak, w określonym celu. Zastanawiam się czy takie postępowanie nie sprawia, że prezes PKS działa na szkodę swojej spółki, bowiem co będzie z kierowcami tej firmy, gdy Blachownia podziękuje PKS za usługi?

Jak wynika z nowego rozkładu jazdy autobusów znacznie trudniej będzie dojechać do Częstochowy. Np. pierwszy autobus w niedzielę miałby odjeżdżać do Blachowni o 10.40. A ostatni kurs do Częstochowy byłby o 20.24. To najlepiej świadczy jak PKS chce traktować pasażerów z naszej Gminy.

We wspomnianym artykule z 14 stycznia „W co gra MPK” zawarłem też myśli co do częstochowskiej spółki komunikacyjnej, która chętnie powróciłaby na ulice gminy Blachownia. I długo nie trzeba było czekać na odzew. W środę popołudniu jeden z pracowników MPK, podobno za zgodą szefa spółki, przed Biedronką zbierał podpisy za przywróceniem wspomnianej komunikacji miejskiej do naszej Gminy. Ludziom wmawiał, że prezes MPK jest gotowy przywrócić linie tylko burmistrz Szymańska jakoś się nie spieszy. Szkoda, że ów zbierający podpisy nie informował mieszkańców, że MPK rzeczywiście chętnie wróci, ale za ogromną kwotę. Według mojej wiedzy spółka ta za uruchomienie tylko dwóch linii 52 przez Wyrazów i 62 przez Łojki chce 2,4 mln zł plus zyski z biletów, a to mniej więcej kolejny dobry milion zł. A na to nie stać naszej Gminy. Dodatkowo należy zapytać, a co z mieszkańcami Ostrów zza torów, Trzepizur, Cisia czy Błaszczyk? Zapewne burmistrz dawno rozmawiałaby z prezesem MPK i to konkretnie, gdyby nie propozycje horrendalnych kwot za dwie linie.

A być może chodzi o to, że któryś z kandydatów na burmistrza, a już wiadomo kto chce wrócić, jako argument wyborczy będzie jesienią obiecywał, że powróci MPK do Blachowni. Tylko, żeby nie zapomniał powiedzieć skąd weźmie tyle pieniędzy i czy wtedy MPK też będzie chciało ponad 2 mln zł?