Plotka może zabić każdego. Szczególnie jest potrzebna gdy trzeba kogoś oczernić, zbluzgać z błotem czy po prostu obrzydzić ludziom. Plotka dzisiaj ma się dobrze bo odpowiedzialność za słowo pisane, szczególnie na prywatnych stronach, jest żadne. Jak pokazuje właściciel danej strony można pisać co zechce dokładając do tego jeszcze obraźliwe komentarze, za które nie bierze się żadnej odpowiedzialności. Takie działania kojarzą mi się z komunistycznymi czasami gdzie mawiano „znajdź mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”. Najważniejsze rzucić podejrzenie nieuczciwości, a ludzie i tak uwierzą. Tak chyba jest m.in. w moim przypadku.

Najpierw jeden z panów zaczął mnie oczerniać, dając do zrozumienia, że okłamuje Urząd Skarbowy, że pewnie Gminę też „kantuje”, skoro „hurtowo” kupuje mieszkania. Więc zaczęły się wezwania do Urzędu Skarbowego i sprawdzanie. Jak się okazało US nie potwierdził sensacji pana G.

Gdy sprawdzanie oświadczenia majątkowe nie pomogło to zaczęło się dalsze szczucie i oczernianie. Dowiedziałem się od ludzi, że pan G. pisze, iż wakacje spędzam we Włoszech. Kolejne idiotyzmy bowiem nigdy nie byłem w tym kraju. A sąsiedzi dopytywali dlaczego nie jestem opalony skoro po raz kolejny bawiłem we Włoszech?

Gdy następne doniesienia okazały się kłamstwem to stare komunistyczne metody podpowiadają „zabij” kogoś z rodziny. I pan G. poinformował społeczeństwo, że swojej żonie załatwiłem stanowisko dyrektora w Szkole Podstawowej w Łojkach. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę, i nic nie szkodzi, że było to kolejne łgarstwo. Nie ukrywam, że miałem sporo pytań m.in. jak mogłem załatwić żonie stanowisko? Musiałem więc tłumaczyć, że pan G. bezczelnie okłamuje ludzi. I wiem doskonale, że nie chodziło tu o żadną rzetelność informacyjną, a o oczernianie danej osoby w opinii społeczeństwa, na zasadzie „gonić króliczka”.

Gdy opisywanie mojej osoby i rodziny okazały się pudłem komunistyczna metoda podpowiada „zabierz się” za zakład pracy. I w świat poszła informacja, dająca do myślenia, czy aby nie zarabiam na Gminie poprzez telewizję. Ale każdy kto potrafi czytać umowę ze zrozumieniem doczytał, że Gmina Blachownia podpisała umowę z prywatną firmą, a nie z telewizją. Ale co tam niech ludzie przeczytają i pomyślą, że Kułakowski okrada Gminę, kantuje ją na lewo i prawo. A może teraz znana skądinąd Pani mecenas napisze wniosek, by pozbawić mnie mandatu radnego bo pan G. przecież pisał o dziwnych powiązaniach nawet jeździł w Kułakowskiego sprawie do jego pracodawcy.

I tak od 3 lat trwa koncert kłamstw i oczerniania nie tylko mojej osoby. Pierwszemu „szeryfowi” gminy nie udało się referendum w celu odwołania burmistrza więc szczególnie w roku wyborczym trzeba „zabić” słowem. Pisać byle co, byle tylko uderzyć w niewygodnych radnych. Byle osłabić obóz burmistrz Szymańskiej. Mam nieodparte wrażenie, że te działania są na zlecenie określonych osób. Zobaczymy gdy sąd zacznie wydawać wyroki czy zleceniodawcy będą stać przy panu G.

I jeszcze jedna uwaga, nie chciałbym podczas działań wojennych trafić do jednego obozu jenieckiego z panem G.