mpkOd jakiegoś czasu mieszkańcy naszej Gminy narzekają na usługi częstochowskiego PKS. Mimo zapewnień prezesa spółki przewozowej, że są to przejściowe kłopoty, pasażerowie skarżą się na wypadanie niektórych kursów. Dlatego burmistrz Pani Sylwia Szymańska od września zeszłego roku rozgląda się za innym bardziej rzetelnym przewoźnikiem. Już przeprowadziła kilka rozmów.

Zapewne najszybszym i najlepszym rozwiązaniem byłoby wybrać nowego przewoźnika np. MPK z Częstochowy, który według nieoficjalnych informacji, chętnie wróciłby na stare śmieci czyli do Blachowni. 1 lipca 2007 roku, gdy MPK zamknął linie 52, 62 i 63, już wtedy kierowcy mówili, że spółka robi ogromny błąd wychodząc z Blachowni. Traci sporo pieniędzy. Co wtedy pisali kierowcy MPK?

Piszecie dużo o tym, że MPK już nie jeździ do Blachowni. Jestem kierowcą MPK (jeszcze) i powiem wam prawdę o tym że rzekomo Blachownia nie chciała autobusów MPK. Prawda jest taka że MPK nie chciało jeździć do Blachowni dlatego zaproponowano podwyższenie dotacji do przewozów by nikt tego nie przyjął.

Argumenty
1. prezesom MPK do pełnej obsady brakuje kilkunastu kierowców
2. niektórzy z nas wyjeżdżają na Zachód za pracą i to nie koniec będą jeszcze większe braki więc MPK musi już pomyśleć której pozbyć się gminy może teraz Olsztyn? czyli tak podnieść cenę za przejazdy by gmina sama zrezygnowała. Tak jak to było z Blachownią gdzie pan prezes MPK tłumaczył gazecie, że bardzo chciał jeździć w Blachowni tylko gmina nie chciała (akurat takie bajki to nie nam)
3. najważniejszy – MPK natychmiast musi wycofać kilkanaście starych ponad 20-letnich autobusów. Zatem rezygnacja Blachowni z usług MPK było zbawieniem dla prezesów bo udało się sprytnie ukryć kłopoty z taborem autobusowym.

Dzisiaj spółka „czyni umizgi” do naszej Gminy. Jednak jest pewien „mezalians” bowiem bogata Częstochowa chce sporych pieniędzy za puszczenie linii do Blachowni.

Według nieoficjalnych informacji z MPK, tylko za przedłużenie linii 22 przez Łojki ul. Długą, Piastów pod Urząd Miejski, spółka chce ponad 900 tys. zł. Jeśli Gmina chciałaby obsłużyć trasę (dawnego 52) czyli z Częstochowy, DK 46 przez Ostrowy i ul. Sienkiewicza także pod Urząd – to za dwie linie musiałaby zapłacić 2,4 mln zł. I co może niepokoić, że podczas rozmów burmistrza z MPK, przewoźnik dawał do zrozumienia, iż pasażerowie musieliby się przesiadać w Gnaszynie na inny autobus, jadący dalej do Blachowni. Zatem moim zdaniem przy takiej propozycji finansowania nie może być mowy o powrocie MPK do Blachowni. Budżet gminny długo by nie wytrzymał takiego obciążenia finansowego. Zachodzi jeszcze inne niepokojące pytanie – a co z mieszkańcami Ostrów (za torami), Trzepizur, Cisia, Błaszczyk czy Osiedla Leśnego tzw. działek? Zostaliby odcięci od komunikacji? Póki co, do marca tego roku Gminę Blachownię będzie obsługiwać PKS.

 

Komentarz

Nie trudno odgadnąć, że może tu nie chodzić o powrót MPK do naszej gminy bowiem już na wstępie chce ogromnych pieniędzy (choć rozumiem, że spółka przewozowa ma prawo żądać nawet 10 mln zł wszystko zależy od naiwności danego samorządu). A może tu chodzi o zbliżające się wybory do samorządu? Komunikacją zawsze można „grać” i osłabiać obecnie panujących włodarzy. Bowiem nowy, ewentualny kandydat na wójta czy burmistrza może w obietnicach wyborczych powiedzieć „ja wam przywrócę MPK, mam dobre układy w spółce i dogadamy się. Bądźcie dobrej myśli”. Zachodzi pytanie czy dzisiaj MPK specjalnie nie stawia tak zaporowych cen, aby potem, przed wyborami zejść z proponowanych stawek?