polprzedNa prośbę niektórych mieszkańców w niedzielę przed godziną 23 teren przedszkola przy ul. Żeromskiego musiała odwiedzić policja.  Odkąd firma, która rozebrała stare ogrodzenie wokół przedszkola, zostawiając dziury w ziemi (w to miejsce ma postawić nowe ogrodzenie), na teren przedszkola wchodzi wiele młodych osób. Kuszą je niedawno zainstalowane urządzenia na placu zabaw. Pół biedy jeśli korzystają z nich małe dzieci pod opieką rodziców. Niestety po godzinie 19-20 zjawia się tu młodzież gimnazjalna i starsza, która swoim ciałem sprawdza wytrzymałość urządzeń. Siadają np. na koło w 4 osoby, albo grają w piłkę na tarasie przy oknach. Jak tak dalej pójdzie to dzieci z przedszkola nie będą się miały na czym huśtać. Tym bardziej, że firma, która dwa tygodnie temu zwinęła siatkę i zdemontowała stare słupy – zniknęła. Nic się nie dzieje. Nie ma też żadnych tabliczek z informacją o zakazie wstępu na teren przedszkola. Chociażby dlatego, aby w razie nieszczęśliwego wypadku nikt nie rościł pretensji do dyrektora przedszkola, o odszkodowanie np. za połamanie nogi czy ręki.