Po ujawnieniu kuriozalnej umowy Pana kierownika ZMK Krzysztofa Adryjańskiego z poprzednim pracodawcą (pisałem o tym 30 marca br.) w obozie Pana Gąsiorskiego zapanowała panika. No bo jak to? O zarobki w Blachowni oraz innych gmin w powiecie może przecież pytać tylko były sołtys Cisia. A w tym przypadku prawdopodobnie społeczeństwo Blachowni miało się nie dowiedzieć o przedziwnej umowie na mocy, której Gmina po ewentualnym zwolnieniu kierownika ZMK przez kilka lat miała mu płacić część pensji. Wściekłość, że mieszkańcy dowiedzieli się prawdy doprowadziła do opętanej „ szarży” pióra Pana Gąsiorskiego, który napisał m.in., że jakimiś metodami niszczę każdego urzędnika, i że mam dostęp do wszystkich dokumentów. Takie kłamliwe stwierdzenie (chyba już we krwi) nakazują zapytać o stan zdrowia byłego sołtysa. Bo nie bardzo wiem, którego – każdego urzędnika niszczę i do jakich wszystkich dokumentów mam dostęp? A pisanie jakobym miał pastwić się nad kierownikiem ZMK zakrawa już na kpinę. Bo nie tylko ja mam zupełnie odmienne wrażenie. To co Pan były sołtys permanentnie wypisuje m.in. o Pani Sylwii Szymańskiej (łączenie z prywatnymi „podchodami” na temat zachowania czy wyglądu), o mnie i mojej rodzinie, o innych radnych Pani Edycie Mandryk i Małgorzacie Bernat i Panu Tomaszu Czechu, to można nazwać pastwienie się nad ludźmi. Dawanie do zrozumienia, poprzez kłamliwe pisanie i komentarze, że osoby te nie są warte zaufania społecznego, to znane z całkiem niedawnych czasów metody walki z osobami, które posługują się prawdą.

Jeżeli na ostatniej sesji Panią burmistrz pytałem oficjalnie, a każdemu obywatelowi w Polsce pozwala na to ustawa o dostępie do informacji publicznej, (wcześniej miałem nieoficjalne wiadomości), czy to prawda, że Pan kierownik Adryjański podpisał poprzednim burmistrzem Blachowni umowę o zakazie konkurencji, która w razie zwolnienia z ZMK gwarantowała mu przez kilka lat comiesięczną pensję, to jakaż tu jest nieprawidłowość? Jak się okazało nikt z urzędników w Blachowni nie ma tak „fantastycznej” umowy. Sama Pani burmistrz na sesji przyznała, że gdy odkryła tę umowę była zaskoczona i jest dla niej przedziwna. Czy tego wystraszyli się ludzie z otoczenia Pana Gąsiorskiego? Chyba tak. Skoro Pan ten napisał – Jako że Kułakowski ma dostęp do wszystkich umów urzędniczych, w najbliższych tygodniach możecie się spodziewać pełnej inwigilacji pracowników urzędu. Chciałbym nadmienić, że  już nas Pan do tego przyzwyczaił.

Były sołtys napisał jeszcze – jedynym radnym, który bronił byłego kierownika ZMK, był Cezary Osiński, który nie godził się na to. A swoją drogą może przypomnę byłemu sołtysowi – kto poprzednich latach tak bardzo domagał się ujawnienia dochodów urzędników i radnych? Czyż to nie Pan się „pastwił”?

Jestem ciekawy czy gdybym to ja miał taką umowę jak Pan Adryjański, to czy też mógłbym liczyć ze strony Pana Gąsiorskiego na taką wściekłą obronę? Podejrzewam, że wręcz przeciwnie.